Herb Unruhów
- Napisano: 23-12-2007, 23:57
- 0 komentarzy
Z tym właśnie herbem związana jest legenda sięgająca swymi korzeniami okresu średniowiecza. Otóż w czasie wypraw krzyżowych, w jednym z księstw niemieckich mieszkała pewna młynarka. Jej mąż, niegdyś znany rycerz, w wyniku odniesionych, ran był kaleką. Ich 20-letniemu synowi nie w smak była praca, więc kobieta sama musiała utrzymywać rodzinę. Chłopak nie przejmował się dolą rodziców. Dlatego kobieta zwróciła się o pomoc do swego chlebodawcy, by pożyczył jej worek mąki. Odmówił. Kobieta postanowiła więc nocą ukraść worek. Wyprawa się nie udała i schwytaną żoną ułomnego rycerza zakuto w dyby i osadzono na zamku. Książę postanowił srodze i przykładnie ją ukarać. Nieszczęsną zamknął w lochu, a w klatce umieszczono lwa, którego nie karmiono przez tydzień. Wyrok brzmiał bowiem: kara śmierci przez pożarcie.
Wśród zgromadzonej gawiedzi, która chciała oglądać śmierć kobiety, znalazł się też jej syn. Gdy zobaczył lwa zamierzającego rozszarpać matkę wskoczył na plac i udusił zwierzę. Księciu spodobała się zuchwałość i siła chłopaka, wcielił go do swej drużyny i wysłał na wyprawę krzyżową, natomiast matce darował winę. W czasie wyprawy młody człowiek szybko awansował, wkrótce przewodząc drużynie. Kiedy więc wracał, matka przygotowała wspaniałe przyjęcie, ale on poprosił tylko o polewkę, którą matka gotowała mu wcześniej.
Właśnie podczas wieczerzy przybył posłaniec z wieścią, że książę umiera i chce zobaczyć swego podopiecznego. Leżąc na łożu śmierci książę podziękował chłopcu, a dziś już mężczyźnie za liczne zwycięstwa, które ten odniósł pod książęcą flagą. W dowód wdzięczności podarował chłopcu wieś i dał herb: lwa szykującego się do skoku i młyńskie koło. Tak powstał herb rodziny Unruhów, do której później przez 200 lat należał Międzychód.
źródło: Gazeta Lubuska
