Student z Międzychodu nago na poznańskiej ulicy
- Napisano: 04-09-2008, 20:33
- 2 komentarze
Nigdy nie miał żadnych problemów z prawem. Studiuje, uprawia sport, zarabia na swoje utrzymanie i udziela się społecznie. Kubiak mieszka na stancji razem z młodszym kolegą - obaj pochodzą z Międzychodu. Kolega - Jakub - ma 17 lat i chodzi do jednego z poznańskich liceów.
We wtorek wieczorem, ok. godz. 19, Kubiak przerwał naukę do egzaminu i razem ze współlokatorem wyszedł do sklepu. Kiedy przechodzili przez skrzyżowanie ulic Czerniejewskiej i Swarzędzkiej, zauważyli policyjną furgonetkę. Nagle radiowóz zatrzymał się, po czym wyskoczyło z niego pięciu młodych, umundurowanych policjantów. - Proszę stanąć, wyciągnąć wszystko z kieszeni! - to pierwsze słowa, które usłyszeli Kubiak z kolegą.
- Byliśmy totalnie zszokowani - opowiada student. - Szliśmy sobie najnormalniej w świecie, a tu pięciu policjantów. Nie mieliśmy pojęcia, o co im chodzi. W dodatku żaden z nich nie podał stopnia ani nazwiska. Nie mówiąc już o powodzie tej dziwnej kontroli.
Policjanci nic w kieszeniach nie znaleźli. To im jednak nie wystarczyło. - Wtedy zrobili coś naprawdę skandalicznego - mówi Kubiak. - Jeden z nich zaprosił mnie do środka radiowozu. I kazał mi się rozebrać do naga. Jak tłumaczył, w celu przeprowadzenia dalszego przeszukania. Tego już naprawdę było za wiele! Radiowóz miał okna, w dodatku policjant nawet nie zamknął drzwi. Na całe zamieszanie gapili się przechodnie i ludzie z okien budynków. Powiedziałem, bardzo zdecydowanie, że nic z tego. Że jeżeli naprawdę mam się rozebrać, co byłoby grubą przesadą, to żądam odwiezienia mnie na komisariat. Dodałem, że kiedy mnie przeszukają i nic nie znajdą, to będę się domagał oficjalnych przeprosin. Wtedy wiedziałem już, że szukali narkotyków. A my nigdy w życiu nie mieliśmy takich rzeczy w rękach.
Policjant zwątpił. - Przez kilka minut prowadziliśmy dość ostrą rozmowę. Nagle policyjne radio podało, że na pobliskich działkach wybuchła jakaś awantura - opowiada student. - Wtedy policjanci rzucili do nas: "Macie szczęście, udało się wam!". I odjechali. Staliśmy tam jak wryci. Byliśmy w szoku.
Kiedy Kubiak wrócił do mieszkania, sprawdził w przepisach, jak powinna wyglądać policyjna interwencja. - Według odpowiedniego rozporządzenia, policjant powinien się przedstawić nazwiskiem i stopniem oraz podać przyczynę podjęcia czynności służbowej. O żądaniu rozbierania się w otwartym radiowozie nie ma sensu rozmawiać, to skandal - mówi student.
Wczoraj Kubiak wysłał do komendanta miejskiego policji oficjalną skargę na zachowanie funkcjonariuszy. Zażądał wyjaśnień. - Nie może być tak, że policjanci zachowują się jak bohaterowie seriali - mówi.
- Taka skarga faktycznie do nas wpłynęła - mówi Zbigniew Paszkiewicz, rzecznik prasowy komendy miejskiej policji. - Zajmie się nią sekcja kontroli. Kontrolerzy ustalą, czy zarzuty opisane w skardze są, czy nie są zasadne.
Paszkiewicz nie chce rozmawiać o sytuacji z wtorku do czasu dokładnego wyjaśnienia sprawy. Przyznaje, że podczas każdej interwencji policjant musi się przedstawić i podać jej przyczynę. - A jeżeli ma uzasadnione podejrzenia, może przeprowadzić kontrolę osobistą - mówi.
- Łącznie z żądaniem rozebrania się w radiowozie? - pytamy.
- Nie chcę mówić o konkretnym zdarzeniu. Faktem jest jednak, że mając uzasadnione podejrzenie, policjant może przeprowadzić przeszukanie - zakończył Paszkiewicz.
źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
Komentarze
~Martusia

niezarejestrowany
niezarejestrowany
Krzysia wszyscy znaja, a ci ktorzy nie kajarza mogla spojrzec na nasza-klase. Lineczka: http
/nasza-klasa.pl/profile/8896400
/nasza-klasa.pl/profile/8896400
Dodano: 2008-09-05 00:31:30
~psss

niezarejestrowany
niezarejestrowany
moim zdaniem policjanci przesadzili moze chcieli sie posmiac??nie wiem jak wytlumacza swoje zachowanie...powinni cos z tym zrobic...bo niedlugo to wszyscy nago bedziemy musili chodzic po ulicy...
Dodano: 2008-09-05 11:18:07
