Naprawa elektronarzędzi, silników i spawarek

Prawdziwa historia Romea i Julii

Niezwykłą lekcję historii zafundował mieszkańcom miasta dyrektor Biblioteki Publicznej Antoni Taczanowski. Wieczorem w dniu Wszystkich Świętych osobiście oprowadził żądnych wiedzy i odważnych po starym, katolickim cmentarzu przy ul. Chrobrego. Historie ludzi, który znaleźli tutaj miejsce ostatniego spoczynku, bywają zaskakujące...



Los nie obchodził się łaskawie z międzychodzkimi cmentarzami. Było ich kilka, bo każda grupa wyznaniowa - najliczniejsi ewangelicy, katolicy i żydzi - miała własne nekropolie. Upływ czasu i dekrety pruskich władz, mające w zamyśle zapobiegać epidemiom, zatarły setki mogił, przed XIX w. zwyczajowo znajdujące się przy świątyniach. Żydowski cmentarz, istniejący dawniej w okolicy dzisiejszej ul. Daszyńskiego, najpierw w 1888 r. oddzieliła od miasta linia kolejowa. W 1940 r. dosłownie obrócili go w perzynę hitlerowcy. Ziemię z cmentarza wykorzystali do usypania grobli pomiędzy jeziorami w mieście, zaś macewy (płyty nagrobne) wykorzystali w charakterze... chodników. Odwrócone napisami do dołu.

Wiele razy w nowożytnej historii Międzychodu zdarzało się, że rozmaite budowy, remonty i modernizacje niespodziewanie wyciągały na światło dzienne pozostałości trumien i ludzkie kości. Nie licząc współczesnego cmentarza, tylko ten przy ulicy Chrobrego uniknął istotnych zmian. Założono go za rogatkami miasta, niedaleko drogi do Bielska i Sierakowa, na działce o powierzchni 1 ha. Pierwszy pochówek odbył się w 1891 r. Po dwudziestu latach nekropolię trzeba było powiększyć o kolejny hektar.

Przez prawie półtorej godziny Antoni Taczanowski sypał jak z rękawa historiami ludzi pochowanych w sąsiedztwie dzisiejszej ulicy Chrobrego. Począwszy od księdza, zacnych arystokratów, przez szanowanych lekarzy, ludzi zabitych od eksplozji niemieckiej bomby lotniczej zrzuconej na miasto 3 dni po wkroczeniu Rosjan w styczniu 1945 r., chłopców zabitych miesiąc później wskutek wybuchu wewnątrz wraku niemieckiego czołgu, w którym się bawiły, po ofiary makabrycznych zabójstw.

Jednak wszystkie te historie przebija jedna jedyna, głęboko wzruszająca, jakby wprost wzięta z szekspirowskiego dramatu.


Romeo i Julia z Międzychodu

Latem 1937 roku doszło do tragedii, która wstrząsnęła miastem i była na ustach przez wiele tygodni. Dwoje młodych ludzi, darzących się wielką miłością, lecz pochodzących ze zwaśnionych rodzin, znalazło się na krawędzi przepaści - rodzice nie chcieli zgodzić się na ich ślub. Nie wiedzieli, że dziewczyna była w ciąży. Wieczorem 28 lipca zrozpaczeni kochankowie poszli na mostek kolejowy przy jeziorze na południowym skraju Międzychodu-Lipowca. Położyli się na torach i trzymając się za ręce czekali, aż nadjedzie ostatni tego dnia pociąg z Szamotuł. Zginęli pod jego kołami. Tragiczna śmierć dzieci pogodziła zwaśnione rody. Rodzice pochowali młodych w jednej mogile, którą do dziś można oglądać na cmentarzu przy ul. Chrobrego. Tam, gdzie ponieśli śmierć, do dziś znajduje się mały krzyż. Kolejne pokolenia kolejarzy nie zapominają zamontować go na pierwotne miejsce po każdym remoncie mostku.

Na cmentarzu przy Chrobrego leży również Aniela Rzążewska, czyli muza Stefana Żeromskiego i pierwowzór postaci Laury z "Przedwiośnia". Zmarła w 1934 r., kilka lat po przeprowadzeniu się do Międzychodu. W 1889 r. Żeromski trafił do dworu w Łysowie na posadę guwernera syna Anieli - Adasia. Młody pisarz miał burzliwy romans ze starszą o 10 lat wdową i panią domu na Łysowie. Trwało to prawie rok, dopóki Źeromski nie poznał pięknej mężatki Natalii Foyt, czyli młodszej i piękniejszej... siostry Anieli. Dziś grób Rzążewskiej jest bardzo skromny i byłby całkiem bezimienny, gdyby nie wiedza dyrektora międzychodzkiej biblioteki. Być może wkrótce pieniądze zbierane podczas kwesty 1 listopada pozwolą ufundować chociaż skromną pamiątkową płytę na grobie muzy Żeromskiego.

W 1957 r. pochowano tutaj Bernarda Rohowskiego, który wsławił się konstruując znakomite, cenione w całej Europie przed II wojną światową maszyny do pisania "Polonia" i "Ekonomia".

Nekropolię przy ul. Chrobrego zamknięto w 1966 roku. Od tej pory międzychodzianie chowają swoich bliskich na nowym cmentarzu nieopodal szosy do Gorzycka, notabene znajdującym się nieopodal wielkiego cmentarzyska z czasów łużyckich. Wiele rodzin przeniosło tam swoich zmarłych, wcześniej leżących przy ul. Chrobrego.

źródło: Tygodnik Nowy

Skomentuj

Nick:

Dziesięc razy dwa:

Treść:

Czy obwodnica miasta przez Wały Jana Kazimierza i ulicę Bolesława Chrobrego jest potrzebna?




Strona główna | Społeczność | Kanały RSS | Mapa strony | Kontakt